Friday, September 7, 2012

Czekamy na cud.

Co pol roku przedstawicielka agencji,ktora mnie zatrudnia sprawdza,czy Danielle nie ozdrowiala,czy nie wyrosly jej skrzydla,nie zaczela fruwac,bo na chodzenie nie ma nadziei i czy nadal kwalifikuje sie do programu.
Z reguly jest to ta sama Chinka,ja ja spotkalam po raz pierwszy..dobrze,ze byla wyposazona w formularz dwujezyczny,dla niej byl tekst po chinsku dla nas po angielsku,kompletnie nie rozumialam jej chinskiego angielskiego,bo przeciez ja znam polska wersje angielskiego.
Danielle twierdzi,ze troche rozumiala,ale ona zna amerykanski angielski:)

Kelnerka.

Polska kelnerka czy sprzedawczyni nawet jak urodzi sie w Stanach to jest baaaardzo polska.
Zdaje sie wyznawac haslo klient nasz wrog.No wiem,nie nalezy generalizowac:)

Wednesday, September 5, 2012

Deszcz.

Pada i pada od dwoch dni...granica miedzy pacjentami a personelem w klinice nie przebiega tak,jak nalezaloby sie spodziewac...moja ulubiona pacjentka mijajac mnie na schodach rzucila Hi puppy I love U..i czego wiecej mozna oczekiwac..zycie jest piekne.

Rybka.

Wczoraj na skrzyzowaniu 18 ave z 86 street na Bensonhurst plywala rybka zwana Wanda,wzrost okolo 150 cm,waga na oko 160-170 kg,ubrana tylko w kostium kapielowy...widac bylo golym okiem,ze czuje sie sexi i hot jak tutaj mowia.

Tuesday, September 4, 2012

Krewetki.

Zachcialo mi sie krewetek.Na Bensonhurst jest dobrze zaopatrzony chinski sklep,owoce morza,warzywa,rozne chinskie wiktualy,owoce z calego swiata,miedzy innymi zawsze sa dostepne liczi w kilku gatunkach (zwane chinskimi sliwkami lub blizniarkami smacznymi) i piekne Dragon Fruits zwane tez Pitaya http://en.wikipedia.org/wiki/Pitaya
Sprzedawca wybral i zwazyl krewetki dla mnie,po czym zdjal rekawiczki i zaczal bardzo metodycznie dlubac w nosie..niby robil to juz po fakcie,ale czy nie robil tego tez wczesniej,czy zawsze zaklada rekawiczki?????no coz krewetki byly smaczne,ale obraz dlubiacego w nosie Chinczyka zepsul mi posilek.

Monday, September 3, 2012

Niektorzy.

Niektorzy to maja szczescie..dostalam od przyjaciolki kilka paczek filmow do Polaroida..oczywiscie zeszlam pod ziemie..nie wiem czego tam ciagle szukam i nie znajduje...jedna fotka ponizej.

Saturday, September 1, 2012

Nie to miejsce.

Dzien na plazy..na molo gral zespol zlozony z dosc dojrzalych panow..grali rocka i troche country..byli bardzooo dobrzy..nikt nie przystanal nawet,ludzie przechodzili obojetnie..przeszlam sie po okolicy,zeby sprawdzic kto lezakuje na plazy w poblizu..Latynosi i AfroAmerykanie..no coz...podobnie jest ze mna,jak spotykam na trasie linii D jadacej na Brooklyn pewnego Chinczyka,ktory piluje na swoim dziwnym instrumencie to mam ochote mu zaplacic,zeby przestal.