Friday, August 17, 2012

Coraz..

Dzisiaj po raz drugi uznalam,ze haslo,ktore wyczytalam w przewodnikach turystycznych i ktore tez od czasu do czasu pojawia sie w podziemiach metra,zeby nie nawiazywac kontaktu wzrokowego podrozujac subway-em ma sens.
Chociaz mnie,urodzonej optymistce trudno to przyznac.
Chyba nie powinnam dzisiaj opuszczac domu,bo widzialam dookola tylko niezrownowazonych ludzi albo dramatycznie otylych.
Poza tym coraz wiecej w tym miescie ludzi zebra na ulicach i w metrze.
Sa oczywiscie Cyganki z Rumunii.
Dawac im pieniadze nie dawac,chyba kazdy ma taki dylemat.
Na ogol daje pieniadze muzykom,jezeli mam czas zeby posluchac,albo chlopcom uprawiajacym street dance.Dzisiaj obejrzalam pokaz pod hotelem Plaza to co oni wyprawiali zaprzecza prawom fizyki.

Thursday, August 16, 2012

Fifty Shades of Gray.

Przeczytalam i troche nie rozumiem o co taki rumor.
Wielka literatura to to nie jest..glowna bohaterka non stop sie czerwieni,albo przygryza warge,albo przewraca oczami.Ciekawa jestem,jak wyglada polskie tlumaczenie,bo przeciez nasz jezyk jest dosc ubogi w slownictwo dotyczace milosci i seksu.

Upal.

Wychodzenie z klimatyzowanego pomieszczenia i zanurzanie sie w ten prawie tropikalny upal jest takie..zmysloweeeeee

Wednesday, August 15, 2012

Uprzejmosc

Amerykanie przytrzymuja drzwi przy wchodzeniu,ulatwiajac zycie nastepnej wchodzacej osobie..badz utrudniaja,bo zmuszaja zeby podbiec(tez z grzecznosci),jezeli sie jest za daleko.
Moj nowy znajomy zrobil eksperyment w Polsce i probowal przytrzymywac drzwi,ludzie wchodzili a on...sam siebie mianowal oburzonym odzwiernym:)))
Co kraj to inny obyczaj i o co tutaj sie oburzac.

Tuesday, August 14, 2012

Recenzja

No coz,podpisuje sie pod ta recenzja.
http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/trudny-orzech-do-zgryzienia-o-ksiazce-j-stuhra/
Tez nie mam zaufania do aktorow piszacych ksiazki.
Do dzisiaj sie nie moge nadziwic,ze pani Grazyna Szapolowska znalazla wydawce dla swoich infantylnych wypocin.A co do ksiazki Jerzego Stuhra...nie moja bajka,choc uwielbiam jego kreacje aktorskie.
Jak ktos chce to moge podarowac ta ksiazke,bo nie mam ochoty jej zatrzymac.




Sunday, August 12, 2012

hej Ania!

"Napisz,ze ludzie na ulicach sie usmiechaja,tylko ze nie do Ciebie a do swoich komorkowych rozmowcow"
prosi moja kolezanka z Chicago.
W Nowym Jorku wciaz sie usmiechamy do siebie na ulicy,ale faktem jest,ze wiekszosc ma sluchawki w uszach i z kims rozmawia.Na ulicy to nikomu nie przeszkadza,ale w subway czy w autobusie to uciazliwe bardzo sluchac np trajkotania Azjatki przez czas nieokreslony.
Na szczescie w autobusach dalekobieznych jest zakaz uzywania komorek.
Czytalam,ze pewna pasazerke Amtrak-a,ktora glosno rozmawiala przez godzine i nie reagowala na prosby wspolpasazerow,zeby zamilkla policja usunela z pociagu.
Jezeli stanac na chwile na przyklad na 34 ulicy miedzy 6 i 7 aleja w godzinach szczytu i przez 15 minut obserwowac ten pedzacy tlum mozna dostac zawrotu glowy(w doslowym tego slowa znaczeniu).
Rozpedzony tlum,ludzie z calego swiata,kazdy w swoim "mikrobablu" i z rozmowca na linii gdzies szybko maszeruje.
Poruszanie sie w tym tlumie to prawdziwe wyzwanie.
Mieszkancy NY maja zla slawe w pozostalych stanach,podobno sa aroganccy,zarozumiali i itp itd.
Zupelnie sie nie zgadzam z ta opinia.Nigdy mi sie nie zdarzylo,zeby ktos mi odmowil pomocy na ulicy czy w sklepie,a sama tez czesto pomagam.Po 10 latach pobytu w tym kraju,juz mnie nie dziwi,kiedy wsiadam do windy hotelowej w Bostonie czy gdziekolwiek indziej poza NY i mowie dzien dobry to nikt mi nie odpowiada,a usmiech trafia w proznie.


Thursday, August 9, 2012

Muzyka.

Lorenco Laroc ..koncert na Grand Central..to niezapomniane przezycie.Nagrania w internecie zupelnie nie oddaja klimatu.Tej muzyki trzeba sluchac na zywo.
To jest wlasnie Manhattan,czlowiek gdzies pedzi,juz jest spozniony,bo..na przyklad byl subway traffic..a tutaj taka poruszajaca muzyka i nie mozna sie ruszyc..